Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki

RECENZJE MARII ZARAŃSKIEJ

Czcionka:

PRZEDMOWA

Książka towarzyszy mi od zawsze. Kiedy byłam jeszcze zupełnie mała, mama czytała mnie i mojemu bratu „na dobranoc". Były to bajeczki, ale także powieści przeznaczone dla starszego o cztery lata brata. Stąd też w wieku czterech lat poznałam „Szatana z siódmej klasy" i przyznam się, że Adaś Cisowski miał dla mnie przez jakiś czas wymiar diabelski: podobał mi się, ale też bałam się go. Jeśli chodzi o bajki, poza przedwojennymi zbiorkami, które od czasu do czasu dostawaliśmy od starszych kuzynów, kolekcjonowaliśmy drukowane na gazetowym papierze cienkie zeszyciki z bajkami, o ile pamiętam, była to edycja „Kukuryku". Uzbieraliśmy z bratem kilkadziesiąt pozycji, które ja co wieczór przynosiłam mamie z prośbą o przeczytanie. /Przeczytanie wszystkich było niemożliwe i nie pamiętam już, jak mama usiłowała wybrnąć z sytuacji, zresztą w trakcie czytania zasypiałam/. Już po wojnie ukazywały się w sklepiku
z prasą pierwsze komiksy. Pamiętam zwłaszcza jedną serię pt. „Miki i Mimi - poszukiwacze złota".

Do dziś pamiętam fragmenty rymowanych tekstów i nie chodzi tu o jakąś nadzwyczajną pamięć- mieliśmy z powodu wojny tak mało książeczek, że czytało się je wiele razy i mimo woli zapamiętywało treści. Później zaczęto drukować książki i od tej pory, szóstego grudnia, św. Mikołaj zawsze przynosił nam jakieś książeczki. Zwykle bajki. Pierwszą „ poważną „ książkę, „Ania z Zielonego Wzgórza" przywiózł mi tato, kiedy wracając z obozu harcerskiego, zwiedził Wystawę Ziem Odzyskanych we Wrocławiu i tam udało mu się kupić „ Anię". Od tej pory „Ania" stała się moją kultową książką, zgromadziłam później całą serię i mam ją do dziś. Mam także tę pierwszą z Wrocławia, papier, na której została wydrukowana jest jakiś przepalony i stopniowo kruszy się, ale przechowuję ją, jako cenną pamiątkę. Od „Szatana" zaczęła się moja fascynacja Makuszyńskim.

Po wojnie jego książki jak wiadomo nie wychodziły, ale z prywatnych zbiorów udawało nam się czasem coś pożyczyć. Czytaliśmy z bratem „Złamany miecz", „List z tamtego świata", „Pannę z mokrą głową", aż wreszcie pani Makuszyńska zgodziła się na wydawanie powieści męża . Odkładałam każdą złotówkę, aby kupować nowo wydawane książki: „Awanturę o Basie", „Szaleństwa panny Ewy" itd. Miałam to szczęście, że mama prowadziła bibliotekę szkolną, a w tym czasie w nowości wydawnicze, były zaopatrywane przede wszystkim biblioteki szkolne. Zapotrzebowanie było wielkie, a edycje tak ograniczone, że trzeba było natrudzić się, żeby coś zdobyć. Pamiętam, że dopiero w wieku dziesięciu lat udało mi się pożyczyć i przeczytać drugi i trzeci tom Potopu.

Jak wcześniej napisałam, do pewnego czasu, kiedy nie opanowałam jeszcze nauki czytania, książki czytała nam mama. Tato nam nie czytał ale za to opowiadał. Najbardziej lubiliśmy opowieści z młodych lat taty a trzeba przyznać, że tato był doskonałym bajarzem. Wymyślał też seryjne historie, ze stałymi bohaterami, za którymi przepadaliśmy. Ponieważ pięknie rysował, powstawały odpowiednie ilustracje, szkoda ,że nie przetrwały do dziś....

Czytanie mamy trwało przez całą moją pierwszą klasę. W drugiej klasie, moja wychowawczyni, pani Stanisława Kostka zaprosiła mnie do szkolnej biblioteki. Szkolna biblioteka! Co za przesada! Tylko dwie półki w zwyczajnej szafie biurowej były zapełnione.. Cały szkolny zbiór spalili Niemcy jeszcze w 1939 roku.

Zaproszenie nie było bezpodstawne, uważałam na lekcji, potrafiłam powtórzyć całą treść i jako pierwsza zostałam w drugiej klasie czytelniczką. Moja pani wypożyczyła mi zbiór opowiadań, stosowny do wieku i moich umiejętności czytania. Przyszłam do domu, dumna jak paw, wręczyłam książkę mamie
i powiedziałam :"Przeczytaj mi mamusiu!" Mama stwierdziła, że skoro chodzę do szkoły, to mogę sama sobie przeczytać. Co za niesprawiedliwość! A przecież starszemu bratu czytała! Rozpłakałam się, ale to nic nie pomogło i kiedy już łez zabrakło, usiadłam i próbowałam czytać. Po przeczytaniu pierwszego, krótkiego opowiadania nic nie zrozumiałam z treści. Przypomniałam sobie, że starsze dzieci mówiły o tym, że pani przy zwrocie wypytuje z treści lektury. Zaczęłam od nowa
i nawet nie wiem w którym momencie treść zaczęła mnie wciągać, przeczytałam wszystko i po tygodniu mogłam oddać lekturę , opowiedzieć treść wskazanego opowiadania i otrzymałam nową pozycję. Tak stałam się czytelniczką !

Czytam do dziś. Dużo. Nie wyobrażam sobie życia bez książki. Jestem też od 2007-go roku członkinią DKK /Dyskusyjny Klub Książki /. Cytat: "DKK jest propozycja dla wszystkich czytelników i miłośników książki. Jest zaproszeniem do rozmów o literaturze oraz miejscem , gdzie wszyscy, którzy piszą „do szuflady" mogą się spotkać i zaprezentować swoją twórczość. O charakterze oraz programie DKK decydują sami klubowicze. Uczestnicy spotkań nie muszą być znawcami literatury. Wystarczy, że lubią czytać i chcą się podzielić swoimi refleksjami z przeczytanej książki".

Inauguracyjne otwarcie DKK w Sandomierzu odbyło się w sali zamku królewskiego.

Dostałam ofertę od kierowniczki naszej biblioteki /Filia nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej/.

Wahałam się, przyznam to dziś. Wszak Sandomierz jest ośrodkiem kultury, szczyci się znakomitymi pisarzami i w Sandomierzu „czyta się", o czym świadczy frekwencja w trzech bibliotekach. Czy podołam? Wprawdzie od dziecka czytam, od dziecka piszę /do szuflady/ ale jakie będą współklubowiczki? Bałam się wpadek.

Na pierwsze spotkanie przyszłam spięta. Na szczęście było nas tylko trzy i była piękna książka: „Dziewczyna z perłą" - Tracy Chevalier. Była gorąca dyskusja. Były albumy z reprodukcjami Johanesa Vermeera.

Kolejne lektury też były ciekawe:

Mapa miłości" ,/Ahdaf Soueif/
Szachownica flamandzka" /Arturo Perez- Reverte/.
Nie opuszczaj mnie" /Kazuo Ishiguro/.
„Anna Inn w grobowcach Świata /Olga Tokarczuk/.
„O pięknie" /Zadie Smith/.
„Cień Poego" / Mathew Pearl/.
„Cukiereczki" /Mian Mian/.

Jak na razie, nie miałam odwagi pisać na temat przeczytanych książek, chociaż niektóre z nich zrobiły na mnie duże wrażenie. Na naszych spotkaniach
/12-ty każdego miesiąca/, brałam udział w dyskusjach, miewałam własne zdanie i własne poglądy na wiele tematów i wreszcie dojrzałam do tego, żeby spróbować recenzji. Nadmienię, że nikt nigdy mnie tego nie uczył, jestem mgr inż. chemikiem i właściwie nie wiem czy moje recenzje są zgodne z wymaganiami dla tego gatunku. Nie staram się nikogo naśladować i nie korzystam z recenzji napisanych wcześniej, przez kogoś innego. Na ogół czytam z pasją i zaangażowaniem, a piszę z serca.

Pierwszą recenzję napisałam po przeczytaniu „Doliny Radości" Stefana Chwina. Od tej chwili S. Chwin stał się moim ulubionym współczesnym polskim pisarzem. Przeczytałam wszystko tego pisarza, co było na półce w bibliotece i uważam to za zaletę DKK. Inspiracja! To jest to ! Powtórzyła się taka sytuacja z innymi pisarzami, oczywiście już poza klubem.

                                                                                                                                                                                                                                                     Maria Zarańska

ZAŁĄCZNIKI:

Recenzja - Pani Einstein

Utworzono dnia 01.12.2017, 11:20

Nie przypuszczałam, że można doznać szoku, z powodu przeczytania książki! Tak jednak się stało! Historia pani Einstein, wstrząsnęła mną i to nie tylko dlatego, że obaliła mit o geniuszu Alberta Einsteina, ale także potwierdziła moją ocenę „męskiego świata”, w którym dla nas – kobiet, tak mało jest miejsca.

Recenzja - Nic zwyczajnego

Utworzono dnia 01.12.2017, 11:18

To nie będzie recenzja. Zbyt wysoko ustawiona poprzeczka! Będzie to kilka uwag zwyczajnej czytelniczki. Zacznę, od przyznania się, że mało znam się na współczesnej poezji. Wychowana zostałam na Słowackim, Mickiewiczu, Konopnickiej, Asnyku, Tetmajerze, Baczyńskim, Broniewskim i jeszcze wielu innych. Aha, był jeszcze Tuwim, Gałczyński . Nie sposób wymienić wszystkich twórców. Przywiązanie do rymów i rytmów – pozostało.

Recenzja - Spotkanie z Witoldem Szabłowskim

Utworzono dnia 26.10.2017, 11:08

Witold Szabłowski jest autorem czterech książek, a właściwie czterech zbiorów reportaży. Są to: ZABÓJCA Z MIASTA MORELI, NASZ MAŁY PRL, TAŃCZĄCE NIEDŹWIEDZIE, SPRAWIEDLIWI ZDRAJCY. Jest jeszcze młodym człowiekiem i być może, ktoś pomyśli, z małym dorobkiem literackim.

Recenzja - Rok królika

Utworzono dnia 25.10.2017, 11:59

Nowa, nieznana mi do tej pory autorka. Proza, też jakaś inna, może bardziej nowatorska? Jestem zwykłą czytelniczką i opiszę moje wrażenia po przeczytaniu książki. Pewnie wielcy znawcy literatury, jeśli przypadkiem moja recenzja – nie recenzja wpadnie im w ręce, uśmieją się do łez… Gdyby ktoś powiedział mi : streść jak najkrócej książkę, odpowiedziałabym: Apogeum absurdu! Mieszanka iście szatańska!

Recenzja - Prowadź swój pług przez kości umarłych

Utworzono dnia 28.09.2017, 11:17

Bohaterka książki, Janina Duszejko – walczy. Dla niej sarna nie jest gorsza od człowieka, ma prawo do życia. Lisy, wilki, niedźwiedzie, cały ten świat, który ją otacza, tworzy przyjazną aurę, nie zagrażającą w niczym człowiekowi. Niestety, na tym przyjaznym świecie żyją również myśliwi.

Recenzja - Szepty lasu

Utworzono dnia 30.08.2017, 09:56

Bardzo dobrze napisana książka! Motywem przewodnim, jest odwieczna walka dobrego ze złem. Książka o żywej, chwilami tragicznej akcji, nie nadająca się według mnie na gwarną plażę, czy jakieś większe skupiska ludzi. Najlepiej, czytać ją na odludziu, w samotności, bez konieczności odrywania się od tekstu, bo lektura wciąga.

Recenzja - Patyk

Utworzono dnia 17.08.2017, 10:11

Świetna proza ! Tematyka bardzo na czasie : przemoc w rodzinie ! Tyle się o tym ostatnio mówi. I co ? I nic. No, może prawie nic. Bulwersujący jest stosunek najwyższych władz do tego problemu: obojętność, przyzwolenie, przystrojone tzw. tradycją, modelem katolickiej rodziny, w której rządzi, a jakże : ON – Pan i Władca! On decyduje , o wszystkim . Jak, kiedy i gdzie. A jak nie ?

Recenzja - Taka jestem i już

Utworzono dnia 29.06.2017, 08:07

Książka składa się z trzech części. Część pierwsza , to te najmilsze wspomnienia, z czasów dzieciństwa, młodości i te dalsze, jednym słowem – biografia, napisana i z sentymentem i z dużą dozą krytycyzmu. Pani Magdalena jest tylko o parę lat młodsza ode mnie, żyłyśmy zatem w tych samych czasach, tyle, że ona w dużym Szczecinie, a później w Warszawie, a ja na głuchej prowincji.

Recenzja - Ostatnia misja majora Pettigrewa

Utworzono dnia 29.06.2017, 08:07

Ach! Ten humor angielski! Nigdy nie przypuszczałam, że w moim wieku można się popłakać ze śmiechu i to podczas czytania angielskiej powieści. Wprawdzie autorka tejże, od lat mieszka w USA, ale jej specyficzną „angielskością” – przesycona jest książka.

Recenzja - Kobiety bez mężczyzn oraz Nieważkość

Utworzono dnia 26.05.2017, 14:06

Postanowiłam zmienić strukturę mojej recenzji. Zwykle, gdy w danym miesiącu dostawałam dwie książki, oddzielnie się do nich odnosiłam. Tym razem połączę moje opinie. Obie lektury są o kobietach i dla kobiet. Tematy są stare jak Świat… I nic, może niewiele z tego wynika. Nasz piękny Świat, jest światem mężczyzn.

Recenzja - Euforia

Utworzono dnia 26.04.2017, 08:13

Zapowiedź była zachęcająca: Nowa Gwinea, antropologia, zakręceni badacze, „dzikie”, nieznane plemiona. Na antropologii nie znam się, na geografii nieźle, jednak czas akcji – początek lat trzydziestych dwudziestego wieku, może nie dostarczyć oczekiwanych sensacji. Ta wiedza, może być już nieaktualna, chociaż książkę napisano niedawno. Układ książki, też niebanalny.

Recenzja - Ja nie jestem Miriam

Utworzono dnia 23.03.2017, 09:45

Wstrząsająca książka! Każda zresztą lektura ocierająca się o Holocaust, musi być wstrząsająca. „Ludzie, ludziom zgotowali ten los”- to znane hasło . To, co miało miejsce w czasie II wojny, nie powinno się było NIGDY powtórzyć. Czy tak jest? Każdy nowy dzień przynosi informacje o Syrii, Afganistanie, Iraku , o Afryce Środkowej , a „cywilizowany” Świat, jakby tego nie widział …

Recenzja - Mam to za sobą

Utworzono dnia 23.02.2017, 13:13

Spodziewałam się, przyznam, czegoś innego. Z pewnością wynurzeń Gwiazdy, już nieco zapomnianej, pragnącej jednak zapisać się nie tylko w pamięci ludzi z tamtych czasów, ale także tym młodym, także tym, którzy dopiero rozpoczynają wędrówkę na tym Świecie. Przyjemna niespodzianka! S.M.L. napisała kapitalną książkę! Dla mnie tym bardziej interesującą, że ja także „mam to już za sobą”…

Recenzja - Mam na imię Lucy

Utworzono dnia 23.02.2017, 13:09

Smutna książka! Zdumiewa mnie fakt, że bieda w sensie fizycznym, może doprowadzić do krańcowego zubożenia uczuciowego. Dzieciństwo Lucy, to chyba skrajny przykład, takiego właśnie układu.

Recenzja - Król fryzjerów

Utworzono dnia 17.03.2017, 11:23

Światowa kariera Antka z Sieradza na pewno bulwersuje i jak to w życiu, pokazuje, jak często naszym losem kieruje przypadek. Siedemnastolatek praktykuje u fryzjera. Tak naprawdę, przynajmniej na początku nauki zawodu, jest chłopcem do wszystkiego. Uczy się perukarstwa, co później bardzo mu się przyda. Pod nieobecność szefa, fryzuje miejscową damę i o dziwo, dobrze mu to wychodzi.

Recenzja - Skoruń

Utworzono dnia 21.12.2016, 13:03

Wraz z grudniową lekturą, moje współklubowiczki i ja, usłyszałyśmy od moderatorki Małgosi, coś, jakby wytłumaczenie, dlaczego ta książka. Już wcześniej rozmawiałyśmy o Macieju Płazie, kiedy jeszcze aspirował do nagrody Nike. Wydawało nam się, że ma tę nagrodę „w kieszeni”. A jednak nie! Wygrała debiutująca poetka, nikomu nieznana. Nie znam się na poezji i nawet nie ciągnie mnie, żeby przeczytać nagrodzony tomik. Natomiast, „Skoruń” – intrygował, przyciągał, prawie natychmiast zaczęłam czytać. Dlaczego? To jasne!

Recenzja - Święto nieistotności

Utworzono dnia 24.11.2016, 13:21

Taka sobie książeczka. Trochę rzeczywistości, nieco wydumanych problemów, szczypta humoru. Czytając, mam wrażenie, że Kundera przelewa swe myśli na papier bez żadnego wysiłku, że pisze gdziekolwiek, nawet czekając na tramwaj.

Recenzja - Profesor Stoner

Utworzono dnia 24.11.2016, 13:18

Gdy nie znam autora lektury, tytuł także z niczym mi się nie kojarzy, zanim przystąpię do czytania, starannie oglądam okładki, od zewnątrz i od wewnątrz. Tuż nad tytułem książki, jedno krótkie zdanie, zachęcające do czytania. Toma Hanksa - aktora, reżysera, ta książka zafascynowała!

Recenzja - Dygot

Utworzono dnia 25.10.2016, 12:59

Mam mieszane uczucia… Z jednej bowiem strony, książka ciekawa, wciągająca, o ludziach z krwi i kości, z drugiej, nieustający smutek, dramat , zło, które dopada przypadkiem. Bardzo młody autor, tym wydaje się dziwniejsze, że nie daje swoim bohaterom szans na coś dobrego, na piękne przeżycia, na radość istnienia.

Recenzja - Kobieta metamuzyczna

Utworzono dnia 25.10.2016, 12:57

Nowa lektura nie wzbudziła we mnie szczególnych emocji. Nie przepadam za imprezami estradowymi, a większość śpiewanych obecnie piosenek nie zachwyca mnie ani pod względem melodycznym, ani werbalnym. Nie słucham piosenek wykonywanych na festiwalach, a więc jestem kompletnym ignorantem…. Nie zawsze tak było.

Recenzja - Gasnące ognie

Utworzono dnia 21.09.2016, 09:43

Wrześniowa lektura wzbudza mnóstwo kontrowersji, zarówno jeśli chodzi o autora jak i treść. Anonsowana, jako powieść podróżnicza, zawierająca wszakże obfitość wątków historycznych, tych sprzed i po narodzeniu Chrystusa. Liczne cytaty z Biblii , w różnych językach (autor znał biegle siedem), powodują, że czytelnik może poczuć się zagubiony, może czuć się zmęczony obfitością treści.

Recenzja - Dobry człowiek

Utworzono dnia 24.08.2016, 09:34

Mam taki zwyczaj, że gdy dostaję do ręki nową książkę i do tego autor nie jest mi znany, obracam ją w rękach, starannie oglądam okładkę i próbuję wyobrazić sobie treść lub ideę lektury. Na okładce para, kobieta i mężczyzna, trzymają się za ręce. No i jeszcze ten jakby podtytuł, /sentencja?/ : „ PRZECZYTAJCIE DOBREGO CZŁOWIEKA I ZNÓW SIĘ ZAKOCHAJCIE!

Recenzja - Audrey Hepburn

Utworzono dnia 24.08.2016, 09:32

Ze wzruszeniem trzymałam w ręku tomik, ze zdjęciem na okładce. Moja ukochana aktorka! Miałam 16 lat , kiedy zobaczyłam ją w filmie „Wojna i pokój”. Zakochałam się „od pierwszego wejrzenia” w Audrey i w jej filmowym partnerze, księciu Andrzeju. Bardziej w Audrey.

Recenzja - Simona

Utworzono dnia 27.07.2016, 22:54

To już druga lektura „o Kossakach” w naszym klubie DKK. Pierwsza, poświęcona była Magdalenie, ale tak naprawdę obie książki dotyczą całej rodziny Kossaków. Jedna z pierwszych fotografii pokazuje „Kossakówkę” w obecnym stanie, złym stanie. Aż trudno uwierzyć, że nie ma pieniędzy, aby odrestaurować ten dom, uporządkować ten ogród, bo przecież kolejni jego mieszkańcy zasłużyli się dla polskiej kultury.

Recenzja - Spotkanie z Małgorzatą Wardą

Utworzono dnia 27.07.2016, 22:51

Spotkanie odbyło się w czytelni Biblioteki Miejskiej w Sandomierzu. Książki Małgorzaty Wardy są adresowane głównie do młodego i średniego pokolenia, tymczasem w spotkaniu brały udział w większości kobiety starsze. Można sobie zadać pytanie, czy kobiety w tzw. wieku produkcyjnym w ogóle nie czytają, nie czytają Wardy, czy nie mają czasu na udział w tego typu spotkaniach.

Recenzja - Idealne matki

Utworzono dnia 18.05.2016, 12:30

Chciałabym wyrazić zachwyt lekturą, napisać coś pozytywnego, ale nie mogę… To nie jest lektura dla mnie! To pierwsza książka tej autorki, która znalazła się w naszym klubie i jeśli mam być szczera, wolałabym, aby więcej ich nie było . Zabrałam się do czytania z zapałem, bo na ogół nobliści byli przeze mnie dobrze oceniani. Być może, ta właśnie książka nie za bardzo się autorce udała, w końcu otrzymała Nobla za „całokształt”, poza tym otrzymała wiele nagród literackich i przetłumaczono ją na wiele języków...

Recenzja - Obok Julii

Utworzono dnia 18.05.2016, 12:28

Każda książka przyporządkowana jest do jakiejś kategorii. Obok podziału alfabetycznego /pierwsza litera nazwiska autora/, mamy w bibliotekach działy np. historyczne, obyczajowe, sensacyjne – oddzielnie lektury szkolne i wiele innych . Do jakich zaliczyć „Obok Julii” ? W tej książce jest po trosze wszystkiego. Miejsce akcji, to najpierw tzw. Ziemie Odzyskane, teraz już zupełnie zapomniana nazwa, później Warszawa i mnóstwo jeszcze miejsc w Europie, ale już we wspomnieniach Janka Ruczaja...

Recenzja - Spotkanie z Grażyną Jeromin-Gałuszką

Utworzono dnia 20.04.2016, 13:08

Spotkanie zorganizowała Biblioteka Miejska w Sandomierzu. Mój klub dyskusyjny, został zaproszony. Poza członkiniami DKK, było jeszcze kilkanaście „nie zorganizowanych”, panie z biblioteki i JEDEN pan /młody!/. To dość dziwne, bo pani J. – G. pisze książki dla kobiet.

Recenzja - Temat na pierwszą stronę

Utworzono dnia 19.04.2016, 14:55

Czytelniku! Jeśli dostaniesz do ręki ostatnią książkę Umberto Eco, zastanów się , czy masz wystarczająco dużo silnej woli, wystarczająco czysty umysł, odpowiedni poziom wiedzy historycznej i filozoficznej. Jeśli tak, przystąp do studiowania. Tak! Studiowania! To nie przypadkowe z mojej strony sformułowanie. W ogóle, książek Eco nie czyta się tak zwyczajnie, jego dzieła studiuje się !

Recenzja - Powrót nauczyciela tańca

Utworzono dnia 21.03.2016, 13:17

Zastanawiam się od dawna, dlaczego liczna grupa ludzi, która regularnie czyta, twierdzi, że nie znosi literatury kryminalnej. W tej deklaracji wyczuwam, że część z nich uważa ten rodzaj literatury za mniej wartościowy od innych gatunków, są także tacy, co w domowej ciszy chętnie czytują „kryminałki", ale nie przyznają się do tego publicznie.

Recenzja - Zdradzona

Utworzono dnia 17.02.2016, 14:03

Czytam. Nóż się w kieszeni otwiera. Od początku do końca lektury. Dyskryminacja kobiet, to nie nowy problem w czytanych przez nas książkach. Począwszy od pierwszej klubowej książki; „Dziewczyna z perłą”, poprzez „Czas czerwonych gór”, „Przedział dla pań”, „Diego i Frida”, „Kobiety”, „Tancerka Degasa”, „Panna Ferbelin”, „Matka Makryna” i inne, ten wątek powtarza się i nie jest ważne, czy jest to Europa, czy Azja, Ameryka, czy Australia...

Recenzja - Nie ma się czego bać

Utworzono dnia 06.01.2016, 00:03

„Nie wierzę w Boga , ale odczuwam jego brak” – tak rozpoczyna swój zbiór filozoficznych esejów autor. Jest ateistą, o czym wielokrotnie pisze, a jednak? To stwierdzenie nie jest odkrywcze, tak z pewnością twierdzi wielu ateistów, ale także wielu „wierzących”, ma ciągle wątpliwości. Ja, osobiście nie wierzę w bezwarunkową wiarę tych, którzy tak lubią o tym mówić, a znam co najmniej kilka takich osób. Przy każdej okazji o tym prawią, uważają się za boskich oblubieńców, biegają do kościoła i żegnają się przed każdym krzyżem i figurką…

Recenzja - Kamienna tratwa

Utworzono dnia 23.10.2015, 10:30

W kategorii surrealizmu należy czytać „Kamienną tratwę”. Ja tego pierwotnie nie uczyniłam i brnęłam przez treść, nie rozumiejąc, jak tak poważny pisarz jak Saramago, może nam oferować takie bzdury. Mieliśmy już „Malarstwo i kaligrafię”, a ja dodatkowo przeczytałam „Baltazara i Blimundę” oraz „Podróż słonia”. Pomimo, iż we wszystkich podanych pozycjach brak jest dialogów, a zbity druk odstrasza niedowidzących, to treści tych wymienionych lektur jest zrozumiała, chociaż nie można jej zgłębiać bez absolutnego zaangażowania w czytanie...

Recenzja - Taksim

Utworzono dnia 15.09.2015, 11:11

Do tej pory , nie przeczytałam ani jednej książki Stasiuka. Z tytułami jego książek spotykałam się np. w krzyżówkach albo też w dyskusjach o książkach w naszym DKK. Byłam ciekawa o czym Stasiuk pisze, kiedy więc dostałam do ręki „Taksim”, nie kryłam zadowolenia. Tytuł książki był dla mnie niezrozumiały, zatem sięgnęłam do Internetu i znalazłam dwie odpowiedzi, obie adekwatne do treści...

Recenzja - Wspomnienia brudnego anioła

Utworzono dnia 14.08.2015, 14:49

Z Hennigiem Mankelem zetknęłam się jako czytelniczka literatury kryminalnej. Przeczytałam dostępne w naszej bibliotece pozycje i jak wielu miłośników tego typu książek z sympatią odniosłam się do głównego bohatera – Kurta Wallandera. Nie zaakceptowałam też decyzji autora o przerwaniu cyklu powieści. Cóż ! Siła wyższa! Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego autor zakończył pisanie o ulubionym przez czytelników bohaterze. Zdziwiło mnie zatem, kiedy dostałam w DKK powieść Mankela o zupełnie innej formule...

Recenzja - Matka Makryna

Utworzono dnia 14.08.2015, 14:48

Jacek Dehnel, to „stary” znajomy naszego klubu. Najpierw zachwycił nas swoją pierwszą powieścią : „Lala”. Później były ”Balzakiana” i wreszcie spotkanie z autorem, bezpośredni kontakt , który potwierdził tylko naszą fascynację autorem. Przypomnę, że J. D. zaprezentował nam wówczas najnowszą powieść – „Saturn”, tyleż ciekawą co wstrząsającą. Deklamował też swoje wiersze, imponując dykcją i urodą tychże...

Recenzja - Rok taty

Utworzono dnia 11.08.2015, 14:47

Książka pięknie napisana, mądra i śmieszna. Wyrażając opinię, że „pięknie napisana", mam na myśli wspaniałą polszczyznę, jaką posługuje się autor. To dla mnie bardzo ważne, nie lubię czytać książek napisanych byle jak a ta lektura, pomimo niezbyt dużej pojemności, jest tak skomponowaną, że uważam ją za małe arcydziełko...

Recenzja - Na domiar złego

Utworzono dnia 11.08.2015, 14:43

Na pierwszy rzut oka, książka w sam raz dla zapracowanej przed świętami pani domu. Co prawda króciutka recenzja na okładce informuje: „W ciągu jednego dnia życie Florence wywraca się do góry nogami. Jej wspólniczka przejmuje interes, a mąż, od którego oczekiwała wsparcia, oznajmia, że odchodzi, bo zakochał się w mężczyźnie... ."

Kalendarium

Grudzień 2017
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Imieniny